wtorek, 20 listopada 2012

Transformacja (29 sierpnia 2012)


Jutro w godzinach porannych planuję transformację. Będę się transformował z 22- letniego menszczyzny, w 7- letnią dziewczynkę. Dokładniej taką dziewczynkę, która dostaje prezent na gwiazdkę.

Jadę kupić, a w zasadzie to odebrać rower.

Nie mam roweru od dokładnie 3 miesięcy. Jakiś bardzo sympatyczny człowiek o to zadbał, zabierając mi go spod AZSu. Moja wdzięczność ku niemu jest tak ogromna, jak ogromna była pustka życiowa bez mojej największej bodajże pasji.

Jutro to ja będę wygranym. Odbiorę moje nowiutkie Haro, po bardzo okazyjnej cenie (znajomości, hłe hłe :)), a następnie zacznę najparawdopodobniej skakać, piszczeć, przytulać się do wszystkich w okolicy, histerycznie się śmiać.

A przede wszystkim zacznę zapitalać rowerem WSZĘDZIE. Na pocztę. Do warzywniaka. Do apteki. Do spożywczaka. Do pracy (jak mi ją ktoś uprzejmy da :)). Do dziewczyny. Nawet do okoła się przejadę, taki będę.

Ja pierdziu, jak ja wytrzymałem 3 miesiące bez tego?

Tak czy siak zacząłem wytrzymywać 3 tydzień biegania. Jest coraz lepiej, to czuję gołym samopoczuciem. Ponad 40 minut biegu, całkiem niezłym tempem (choć jeden kolega zweryfikował moją niezłość ;)) bez problemów.

No dobra bez problemów byłoby zbyt różowo.

Po pierwsze - znowu mam gulę w brzuchu, nie wiem jak się tego pozbyć ale coś wymyślę. Teraz już ani nie jem przed bieganiem, ani nie piję więcej niż dosłownie łyk wody. Pokonam ten dyskomfort, niczym wkładki discreet!

Po drugie - NIGDY więcej biegania wzdłuż drogi krajowej nr 1. Hałas jest nie do wytrzymania. Może powinienem zacząć biegać z mp3, ale wolę zmienić trasy, nawet licząc się z koniecznością hasania w kółko. Nie mam ochoty biegać w takim harmidrze (chyba tak się to pisało), zero szans na skupienie i wyciszenie po całym dniu. Nie na tym, dla mnie, ta zabawa ma polegać.

Tym optymistycznym akcentem kończę. Do zobaczenia jutro.

Pozdrawiam,

Marta, 7 lat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz