wtorek, 20 listopada 2012

Pierwszy tydzień zaliczony (19 sierpnia 2012)

No i pierwszy tydzień, pierwsze trzy treningi z głowy. Okazuje się, że generalnie to wszystko wygląda fajnie jak człowiek siedzi sobie z browarkiem przy laptopie i patrzy jakie to rzeczy prościutkie ma w tabelce do zrobienia. A potem idzie w teren.


Zabawa biegowa, he he he. 15x30 sekund i 2 min przerwy truchtem. Co to jest!

Ano daje w kość. Tzn. nie ma jakiejś wielkiej tragedii, ale tak przy 4 jest super, a potem się uświadamia, że to nawet połowa nie jest.

Ale z dnia na dzień coraz lepiej się czuję, szczególnie po bieganiu, a to chyba jest najważniejsze. I generalnie lepiej mi się biega od rana, jakoś tak fajnie na nogi stawia i nakręca na cały dzień.

I Widzew wygrał. I to podobno w niezłym stylu. I Pogoń 4:0, wow. I Ruch w plecy, też 4:0, wow. Generalnie szykuje się mega wyrównany i ciekawy sezon, podejrzewam, że dużo niespodzianek będzie miało miejsce.

Dwa dni przerwy od biegania. Poszedłbym na basen, ale klapek brak... Ale już niedługo :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz