wtorek, 20 listopada 2012
Piękny sen trwa! (16 września 2012)
Mało brakowało a byłbym nic dzisiaj nie napisał! A dzień jest taki, że warto, zdecydowanie warto :).
Nie spodziewałem się, że w ogóle, a co dopiero w najbliższym czasie zobaczę Widzew na czele tabeli ekstraklasy. Nawet jeśli to tymczasowa sytuacja i na koniec sezonu już nie będzie tak wspaniale, to i tak jestem dumny. Chłopaki, na czele z Radkiem Mroczkowskim dają radę!
Przed dzisiejszym meczem zakładałem, że remis będzie ok. Punkt na wyjeździe z nienajgorszym rywalem, jak znalazł. To raz. Dwa - spodziewałem się gry raczej defensywnej, bronienia korzystnego 0:0. Tymczasem, od początku Widzew atakował. I nie były to bezpomysłowe ataki, byle dalej, ale widać było w tym jakąś koncepcję. Szczególnie dobre wrażenie zrobili Dudek i Broziu. Chłopaki pociągneli młodych do przodu! Byłem pod wrażeniem umiejętnego pressingu zakładanego przez Widzew, chociaż momentami brakowało sił. Tak czy siak z tego elementu egazmin również zdany! No i po przechwycie piłki próba ROZEGRANIA, a nie podania byle dalej do przodu. I tak nie wygląda to jakoś mega efektownie, ale jak na polską ligę - całkiem całkiem. Szkoda, że Rybicki i Stępiński nie wykorzystali okazji pod koniec, ale dobrze, niech się uczą i zdobywają doświadczenie w takich meczach, a nie w meczu z Legią... o mistrzostwo ;).
Bardzo jestem kontent z tego meczu i oby tak dalej!
A żeby nie było tak różowo, trochę z cyklu "Cierpień..." dorzucę ;).
Wczoraj i dziś biegałem troszkę z ojcem. Na rozruszanie go, bo chce się chłopak zabrać za triathlon w przyszłym roku. Może ja też się skuszę? No tak czy siak - wczorajsze sprinty załatwiły mi zakwasy, byłem zdecydowanie zbyt słabo rozgrzany, ale to troszkę kwestia pogody i silnego wiatru, które uniemożliwiały mi utrzymanie sensownej temperatury ciała. Za to dziś było super. Ogromną radochę mi daje bieganie przez godzinę, bez większego problemu. Czuję postęp i to jest dla mnie najważniejsze. To co już mówiłem wcześniej - liczy się dla mnie radocha i ta radocha jest. Daje mi ona siłę i motywację do biegania dalej!
I jeszcze pochwalę się - terminé el curso del espanol! Y, ademas, empiezé aprender italiano. I prawie nie użyłem podręcznika pisząc te dwa zdania! :) Mam nadzieję za jakieś pół roczku ogarniać ten hiszpański porównywalnie z angielskim (w mowie) i włoski podobnie, chociaż nie mam takiego ciśnienia jak na hiszpański.
Żeby jeszcze pracę dali... :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz