wtorek, 20 listopada 2012

Łożeszty nie mam siły (6 września 2012)


Daję sobie wycisk w tym tygodniu. Rower, bieganie, rower, znowu bieganie, załatwianie ogarnianie, spanie. Troszku już czuję zmęczenie, szczególnie, że biegam w tym tygodniu 4 razy. Najważniejsze, że forma rośnie, a podjęte postanowienia żywieniowe są realizowane i czuję, że w końcu mam paliwo odpowiednie :).

Jutro dzień trudny do określenia. Albo będzie totalnie leniwy, albo zrobię z ojcem 120 kmów na rowerze i będę znów padnięty z wieczora. O wszystkim zadecyduje pogoda jutro rano, ale znając nas to pojedziemy, bo czemu by nie...

Znowu się przemęczę, jak przed wakacjami, ale to mnie tak uzależnia, że nie jestem w stanie wysiedzieć w miejscu!

Meczu nie obejrzę, bo godzina nie odpowiada (nie mogą grać w soboty, kurde?). A szkoda bo aż się paliłem, żeby wydać 20 zł na ppv i dać zarobić paru szarlatanom ;).

A w Łodzi, Panie, cyrki. Jedni się rzucają na drugich, to zarząd Widzewa na miasto, to miasto na Widzew, to kibice na miasto, a najbardziej ucierpi na tym budowa stadionu i pewnie piłkarze. Szkoda, bo chyba zaczynało być normalnie i z pomysłem. I to całkiem sensownym, bo budowanie drużyny bez przepłacanych piłkarzy okazuje się naprawdę działać.

Tylko co z tego, jak Hania nie bardzo wie co ma zrobić, bo kasy ni mo, ale ŁKSowi stadion pierdyknęła i tym drugim też coś trzeba by zrobić. Cacek chce ugrać na dobrej postawie piłkarzy, ja mu się nie dziwię. Lepszej okazji nie będzie. Zresztą ma argument - drużyna w końcu gra, więc stadion by się przydał. Ja sam nie wybieram się na Widzew tylko dlatego, że jak mam bulić duże pieniądze za mało komfortowe warunki, to wolę posiedzieć w domu i tu obejrzeć mecz. Kibicowanie i przywiązanie do barw to jedno, ale rachunek ekonomiczny pozostaje nieubłagany.

A sytuacja pewnie pozostanie nierozwiązana, każdy się poobraża na każdego i g... z tego wszystkiego będzie. Albo płacz nad rozlanym mlekiem.

Zresztą, co by się nie działo i tak wygrają Niemcy.

Ach i zapomniałem dodać! Love dostała pracę, czego jej bardzo gratuluję. Na mnie to szczęście ciągle czeka. I ani ono ani ja nie wiemy kiedy dane nam będzie się spotkać ;).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz