wtorek, 20 listopada 2012
Skrobnę se wpisa (18 października 2012)
Postanowiłem napisać, gdyż uznałem, iż tak wypada, chociaż prawdę powiedziawszy nie bardzo wiem o czym.
O meczu i wstydzie na całą Europę/Świat? Wszyscy już napisali co mieli mądrego do napisania, co ja biedny żuczek mogę? Szczególnie, że widziałem tylko ostatnie 30 min, bo wcześniej miałem hiszpański.
Hiszpański, który idzie mi coraz lepiej i jestem z siebie muy contento :).
Potem było bieganie. Olaboga, co to się dzieje.
Nie no, całkiem poważnie, coś jest niehalo. Nie wiem czy to kwestia zmęczenia, złego odżywiania, stresu, pracy, niewyspania czy czegoś jeszcze. Nie jestem w stanie przebiec całego treningu. Wczoraj po 20 zacząłem mieć zawroty głowy i było mi źle na brzusiu. Dziś nieco lepiej, ale mało komfortowo. Będę testował swój organizm na okoliczność wyjaśnienia okoliczności sprawy. I tak niedługo zaczynam treningi wg. nowego planu więc korona mi z głowy nie spadnie.
I pochwalę się - jak dotrwam (a teraz to musze, hihi) to 14 kwietnia startuję z numerem 207! Mam nadzieję, że oznacza to czas 2.07.
Strasznie mało śmieszne, ogarnij się człowieku.
Za pasem piątek. Wolne. Jak to fajnie się docenia te luźne chwile, oj jak fajnie...
Skrobłem.
Idę spać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz