wtorek, 15 stycznia 2013

Poranek z Australian Open cz. 2

...i tak jeszcze przez prawie dwa tygodnie <mniam>.

Dzisiaj śniadanie dwudaniowe. Miałem co prawda drobną ochotę na tenisową kolację wczoraj, ale uznałem, że jednak wolę wstać wcześniej rano niż siedzieć po nocy.

W zasadzie to nie oglądałbym pewnie nic od 7.45 gdybym się nie przebudził na tzw. porannego sika. Mówię sobie - a, jak już wstałem, to mogę sobie spojrzeć co tam Panie w Eurosporcie. Zaspane me oczęta dostrzegły wynik na ekranie - zaczynał się drugi set. Kto gra? Haas z Nieminenem. Łeee, to idę spać, tylko doglądnę do końca gema.

Jak się okazało trafiłem na jeden z najciekawszych fragmentów tego meczu, a mianowicie przełamianie Nieminena (znaczy się on przełamał Haasa ;)). Noooo, to co ten pan wyprawiał sprawiło, że senność opuściła mnie i udała się na urlop. Zdążyłem się wciągnąć zanim się zorientowałem. Trzeba przyznać, że mecz był bardzo nierówny, ale to dodawało dodatkowego smaczku spotkaniu. Grający panowie raczej starszej sportowej daty, toteż gra nie była może zbyt finezyjna, za to emocji, zwrotów akcji i długich wymian nie zabrakło. Wygrał spokojniejnszy Fin, Niemiec jest sam sobie winien skrócenia pobytu w słonecznej Australii. Jedna z ostatnich akcji tego meczu - dająca szansę na meczbola dla Niemca - to wizytówka dla hasła "w sporcie gra głowa, a nie ciało".

Po rozwiązaniu się sytuacji pomiędzy Niemieckim, a Fińskim tenisem, przyszedł czas na konflikt Francusko - Ukraiński. Co to oznacza? Kompletne przeciwieństwo poprzedniego spotkania. Dwóch zawodników grających, nazwijmy to, bajerancki tenis, szybki i efektowny. O ile w poprzednim meczu było miejsce na dużą ilość tenisowego rzemiosła tutaj nie brakowało fajerwerków. Jednak czego innego spodziewać się po meczu w którym gra Gael Monflis? Wracając do hasła pod koniec ostatniego akapitu - tutaj to dopiero główki pograły. Zabawne było patrzeć jak często chęć efekciarskiego wykończenia akcji kończyła się totalnym klopsem. Jednak tym bardziej wartościowe było doglądanie akcji, w których wariactwo okazywało się skuteczną receptą na sukces. Trzymam kciuki za Gaela w dalszych rozgrywkach!

Na dzisiaj to w zasadzie tyle, większe smaczki czekają już w drugiej rundzie, podczas jutrzejszej nocy. Można by jeszcze wspomnieć o porażce młodszej Radwańskiej, ale jakoś mnie nie zdziwił ten wynik. Wolę zostawić trzymanie kciuków za Iśkę i Jerzyka! I Djoko gra jutro w sesji popołudniowej, co tym bardziej mnie cieszy, bo jak dobrze się ogarnę to obejrzę i Radwańską i Serba!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz