wtorek, 8 stycznia 2013

Podsumowując... cz. 2 i ostatnia

Dawno nie wykazywałem się niekompetencją i kąśliwym subiektywizmem, a że obiecałem sobie, że w końcu wytworzę także podsumowanie rundy w wykonaniu Widzewa to... nadszedł czas! Postaram się nie rozpisać przesadnie, pojadę dość ogólnie - pozycjami, a następnie ogólną impresją. Chociaż pewnie za chwilkę wszystko pomieszam i wyjdzie klasyczne niewiadomoocomuchodzialejestfajnie. Jedziemy.

Bramkarze - piszę w liczbie mnogiej, chociaż pewnie gdyby nie pech Maćka Mielcarza pisałbym w liczbie pojedynczej. Bo jest naszym nr 1 i basta. Nie jest może bramkarzem wyjątkowym, nie ratuje nam życia tak często i z takim kunsztem jak dajmy na to Kuciak w Legii, ale jest pewny i to w zupełności wystarcza. Owszem zdarzają mu się ciekawe pomysły, z których wychodzą mniej lub bardziej ciekawe zagrożenia, ale zazwyczaj chwilkę później wykonuje interwencję, że ja Cię pierdziu. No i potrafi krzyknąć i poustawiać, a chyba trochę tego chłopakom w obronie zabrakło po jego kontuzji.

Zastąpił go utalentowany i mający predyspozycje Milos Dragojevic. Siłą rzeczy wrzucony do pierwszego składu i co? I nie zawiódł. Co miał wybronić to wybronił, co miał wpuścić - wpuścił. Z jednej strony widać brak doświadczenia i zgrania z drużyną, przez co nie błyszczy jakoś wybitnie. Jednak mnie się podoba to jak się porusza i reaguje. Będą z niego ludzie, za jakiś czas.

Obrona - nooo, tu jest miejsce na popisanie się. Nie, nie dla mnie. Dla piłkarzy. No i się popisywali, całą rundę. Czasy żelaznej i niezniszczalnej obrony odeszły razem z Jarkiem Bieniukiem i Ugo Ukahem - wtedy to był monolit. Widać było kilka sezonów współpracy i duże doświadczenie, szczególnie tego pierwszego. W tej rudzie kompletne przebudowanie środka obrony oznaczało duże ryzyko niepowodzenia. Okazało się, że nie ma tragedii o dziwo. Szczególnie zaskoczył mnie Phibel, który, moim zdaniem, co najmniej dorównuje umiejętnościami swojemu także czarnoskóremu poprzednikowi. Widoczny był brak zgrania z resztą drużyny, ale to przyjdzie z czasem. Francuz imponował spokojem, czego na pewno nie można zarzucić jego koledze ze środa defensywy. Hachem, potrafisz grać w piłkę, odebrać ją twardo, ładnie rozegrać. Tylko powiedz mi - musisz odwalić w każdym meczu jakieś bajabongo? Teraz śmiać mi się chce z jego pomysłów, ale co się nerwów najadłem w trakcie rudny, to moje.

Boki obrony w Widzewie funkcjonują wyjątkowo dobrze. Szkoda, że Łukasz Broź już jest myślami w innym klubie, bo gdyby grał na 100% swoich możliwości w każdym meczu, to myślę, że jeszcze kilka punkcików byśmy uciułali. Z drugiej strony, nawet nie grając na 100% jest czołowym polskim prawym obrońcą i gdyby nie Piszczek w kadrze, to kto go wie... Z drugiej strony wesoło hasał Kuba Bartkowski, jedno z największych odkryć trenera Mroczkowskiego. Młode to, młodsze ode mnie (niewiele ale zawsze ;)), a gra tak pewnie, jakby to był jego 15 sezon w ekstraklasie. Do tego świetnie współpracuje z Marcinem Kaczmarkiem, aż miło popatrzeć. Nasza przyszłość na tej pozycji, trzymać go za wszelką cenę bo to skarb!

Oczywiście nie byłoby zbyt pięknie, gdyby tak 4 dobrych obrońców grało całą rundę? No byłoby. I nie grało niestety. Nie grało przez kartki głównie i wyszło dlaczego Pan Mroczkowski grzmiał, że trzeba wzmocnić środek obrony. Miał chyba wizję tego co się przytrafi. O ile w najlepszym zestawieniu obrona spisywała się miodzio, o tyle przy roszadach robiło się fajnie. Młodzi Duda i Banasiak zawiedli na całej linii, szczególnie ten drugi popisał się wyjątkowo żenującym poziomem. Jeśli zostanie na drugą rundę, to ja bym na jego miejscu zostawał po każdym treningu i dziękował trenerowi, za otrzymaną szansę. I tym razem bym jej nie zmarnował. Duda też się nie popisał zbytnio, ale mam nadzieję, że wraz ze zbieraniem doświadczenia, on zbierze się do kupy i będzie grał na poziomie. Bo dało się zaobserwować przebiśniegi dobrej gry, szkoda, że szybko przysypane błędami i niepewnością...

Już się rozpisałem hłe hłe.

Pomocnicy - zacznijmy od środka. Nawet powiem, że od tylnego środka. Defensywni pomocnicy na przystawkę. Zacna to będzie przystawka, zaiste. Radek Bartoszewicz - udanie zastąpił Migdała, dla mnie kwintesencja defensywnego pomocnika. Niby go nie ma na boisku, nie pokazuje nic specjalnego, ale jakby go wyjąć z tej układanki, to by się cała posypała. Lubię takich piłkarzy na tej pozycji. Zresztą, co on miał pokazać jak obok biega odkrycie wszechczasów. Jeśli Princewill utrzyma taką dyspozycję dalej, to Pan Mroczkowski będzie mógł się chwalić jednym z największych sukcesów piłkarskiego nosa w historii polskiej piłki nożnej. Jeśli ktoś przychodzi z II ligi maltańskiej jako napastnik, a trener wymyśla mu pozycję defensywnego pomocnika, to już coś nie gra. Jeśli jednak ten oto zawodnik zaczyna grać na nowej pozycji jak wybitny profesor futbolu to świadczy, że trener ma naprawdę duży potencjał jako wróżka. To co pokazał Okachi w tej rundzie przerosło najśmielsze oczekiwania. Odbiera, podaje, uspokaja, zwalnia, przyspiesza. Król środka pola. To samo co przy Kubie Bartkowskim - trzymać go, bo jak jeszcze się ogra to osiągnie wyżyny absolutne, szczególnie jak na polskie warunki.

Boki pomocy - tutaj nr 1, mój (i nie tylko mój) faworyt - Marcin Kaczmarek. Tyle ile on zostawia zdrowia na boisku, to obdzieliłby ze dwie inne drużyny i jeszcze by zostało. Fakt, czasem z tego jego biegania wychodzi trochę chaosu, ale kurczę nikt tak u nas nie potrafi szarpnąć do przodu jak on. Kwintesencja tego jak w moich marzeniach powinien grać Widzew - szybko, agresywnie, z zębem i ogromną ilością ambicji. Z drugiej strony pomocy już nie jest tak jednoznacznie. No bo tak - Alex Bruno - objawienie początku sezonu, ale potem chyba trochę "efektu Dzalamidze". Zamiast grać zaczał bardziej kombinować i gwiazdorzyć, musi się wziąć do roboty, bo za darmo nic nie dostanie. Jakuba Kowalskiego nie komentuję, bo nie mam nastroju na pastwienie się nad ludźmi. Zresztą, można zmienić nazwisko przy Banasiaku i opinia będzie podobna. Jego przynajmniej tłumaczy ciężka kontuzja... Na deser - mój faworyt, nie do końca związany z tylko tą pozycją, ale mnie tutaj pasuje najbardziej. Zresztą on jest wszędzie tam gdzie go trzeba w atatku. Mariusz Rybicki. Kolejne odkrycie i kolejny strzał w 10. Technika - super, szybkość - super, ambicja - super, brak kompleksów, mimo warunków fizycznych - już w ogóle super. Kolejny z grupy - obwiązać łańcuchami i trzymać za wszelką cenę! Gdyby nie jego przebojowość, bylibyśmy kilka oczek niżej w tabeli.

Ofensywna pomoc - to boli. Przynajmniej póki co bo jaskółki na niebie się pomału pojawiają, ale to melodia przyszłości chyba. Bo, kurczę, Sebastianie Dudku. Jak Ci się nie chce grać to nie graj, tylko trochę szkoda, bo w Lubinie pokazałeś, że można i efekty są sympatyczne. Człapiący po boisku, często bez pomysłu, dla mnie mimo wszystko do odstrzału (ale to brzmi humanitarnie ;)). No, chyba że się weźmie do roboty, bo jak mu się chce, to potrafi pięknie dyrygować naszą ofensywą. Dla mnie największą zagadką jest to, że grał aż tyle minut. Może już pora na innego z młodych - Krystiana Nowaka? Wchodził na końcówki, robił co mógł, zbierał doświadczenie. W końcu pokazał na co go stać w Bielsku. Jeśli będzie dalej rozwijał się w ten sposób, może dołączyć do grupy łańcuchowej. Ja trzymam kciuki, widać w chłopaku potencjał.

Atak - to samo co przy poprzedniej pozycji. Ja już stracłem cierpliwość do Ben Difallaha. Zamiast grać wymusza faule (w przykry sposób dodajmy), gwiazdorzy, mizdrzy się i sprawia wrażenie ogólnego niesmaku. Ratują go warunki fizyczne i to, że pokazał, że grać potrafi w poprzednim sezonie. Może zima mu wymrozi z głowy te wszystkie dziwne pomysły? Tym bardziej, że za plecami już się czai Mariusz Stępiński. Z meczu na mecz coraz pewniejszy, a bramka w meczu z Koroną pokazała, że już jest napastnikiem kompletnym. Potrafi odegrać, ustawić się, wywalczyć pozycję, przyjąć piłkę DO NOGI (i to do swojej, a to w Polszy jest raczej rzadkie zjawisko), wyczekać, celnie uderzyć. Skarb porównywalny z Arkiem Milikiem, a kto wie czy nie lepszy, to już rozstrzygną między sobą ;). Gdyby tak i jego udało się zatrzymać na kilka lat, oj...

Podsumowując - jest potencjał. Jest pomysł, widać, że po latach posuchy, mamy trenera z wizją, realizującego tę wizję spokojnie, bez większych nacisków. Tym bardziej, że właścicielowi w to graj, bo wizja jest najtańsza z możliwych, a jednocześnie najskuteczniejsza. Czego zabrakło w tej rundzie? Doświadczenia i zgrania. Kiedy przyszły cięższe momenty, widać było brak pomysłu i lidera (Dudek zawalił robotę). Za to kiedy szło - patrzy się na tę drużynę z ogromną przyjemnością, a z czasem stają się na pewno coraz lepsi. Jest szansa, że po kilku uzupełnieniach (środek obrony, ofensywna pomoc, a jak Broziu odejdzie to i bok obrony) i wyrównaniu nieco kadry będziemy bić się o górną połówkę tabeli, może jeszcze nie puchary, ale 5-6 miejsce jest jak najbardziej w zasięgu.

Trzymam kciuki, bo dawno nie było takiej sytuacji, żeby można było być takim optymistą jak teraz!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz