piątek, 4 stycznia 2013

Kurzyć śniegiem

To jednak trzeba umieć. Co tu dużo mówić - Justyśka zmiażdżyła. Może i wczoraj straciła część przewagi, ale chyba ewidentnie zachowała dużo więcej sił. Dzisiaj wyszło na wierzch jakie miało to znaczenie. Zarobić prawie 17 sekund przewagi, na trzykilometrowej trasie... nonono, można tylko cmokać z uznaniem i patrzeć jak pomału na trasie opada kurz po starcie Polki.

Jutro "dyszka", której nie wierzę, że nie wygra z dużą przewagą, chyba że, odpukać, wydarzy się cosik niespodziewanego. Jednak limit pecha chyba został wyczerpany w zeszłym roku, gdzie co zawody coś się naszej biegowej jedynaczce przydarzało.

Szkoda tylko, że nie mamy na zawodach Marit. Rywalizacji brakuje baaaardzo dużego smaczku i w zasadzie oglądamy teatr jednej aktorki. A przecież solą sportu jest ostra i emocjonująca rywalizacja. Tym bardziej czekam na Mistrzostwa Świata, które będą, podejrzewam, kulminacją tego sezonu i przyniosą nam emocji w jeszcze większej dawce, bo skumulowanej przez większość sezonu!

Ciekawe co pokażą skoczkowie, których niestety nie dane mi będzie obejrzeć, więc będę trzymał kciuki wirtualnie, podobnie zresztą jak za Justynę jutro i w niedzielę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz