czwartek, 20 grudnia 2012

Post nr X

Nie mam pomysłu na tytuł, piszę w sumie też bardziej z poczucia obowiązku. Niestety, ciężko się pisze, kiedy wraca się z biegania, jak wczoraj i słyszy wiadomość, która ścina z nóg. Dzisiaj tylko o bieganiu plus krótki komentarz do losowania LM.

Wczoraj - 60 min rozbiegania. Pykło raz dwa, muzyczka fajnie grała, nerwy, które mną telepały przyjemnie schodziły z każdą minutą biegu. Jestem z siebie coraz bardziej zadowolony, ponieważ mimo tego, iż biegnę, oddycham niewiele szybciej niż normalnie, jedynie nieco głębiej. Oczywiście przy spokojniejszym treningu, jak wczorajszy. Przypominając sobie megazadyszki w lipcu, po 20 minutach truchtu - jest różnica. Konsekwencja robi swoje.

Dzisiaj nieco intensywniejszy trening, chociaż prawdę mówiąc lepsze byłoby określenie "bardziej zróżnicowany". Podobają mi się zabawy biegowe, bo czas jakoś tak szybciej leci, jak się podzieli go na mniejsze odcinki, nawet jeśli jest ich aż 24. Nie narzekam, bo nie czuję dużego zmęczenia w nogach, ale najlepsze jeszcze przede mną w tym tygodniu (konkretnie w niedzielę). Chociaz póki co, jak na 4-treningowy tydzień, jest bardzo ok.

Dodam jeszcze, że rozciąganie daje coraz lepsze efekty! Pomijam już to, że czuję iż pomaga mi uzupełnić trening, to jeszcze poprawia nastawienie psychiczne. Jakże miło jest dotnąć końcówkami palców podłogi nie siedząc (pierwszy raz w życiu ;)). Znowu powraca kwestia konsekwencji.

Jak już o owej mówimy (konsekwencji, nie kwestii) to dłubę coraz bardziej w LotR. Ilość słówek z angielskiego jakich nie znałem przeraża mnie i uświadamia moje lenistwo w latach poprzednich. Z drugiej strony nauka (bo oprócz czytania w orginale uczę się wszystkiego co dla mnie nowe) przychodzi mi w trymiga. Fajna zabawa, chociaż nieco przeraża mnie to, że spędze nad tym jeszcze pewnie ze 3 miesiące. Warto.

Na koniec miało być o Lidze Mistrzów to będzie. Przyjmuję założenie, że losowanie nie zostało ustawione. Bardzo ciekawie przedstawia się ułożenie par. Choćbym bardzo się starał, chyba nie widzę takiego zestawu, w którym byłby mocarz z jakimś słabiakiem. Nie żeby mnie to przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Fajnie, że w ćwierćfinale będzie szansa zobaczyć nieco inne drużyny. Tak czy siak biegun "kozacki" (Milan z FCB, Real z ManU, czy Bayern z Arsenalem), jakoś tak wyraźniej niż w innych latach odstaje od bieguna "przeciętniaków" (Schalke z Galata czy Malaga z Porto, określenie "przeciętniaki" traktuję z bardzo dużym dystansem, bardziej opierając się na marce drużyny niż jej faktycznym potencjale). Trzymam kciuki za jakąś miłą niespodziankę w postaci "kopciuszka" w półfinale! I byle jakoś dotrwać do tego lutego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz