Tak mi się ostatnio zatęskniło za tą futbolową środą na tvp. Nie pamiętam kiedy ostatni raz oglądałem jakikolwiek mniej istotny meczyk LM, ot tak dla zabawy. Swego czasu - opcja nie do pomyślenia. Nie będę ukrywał, że za tą decyzją stały głównie względy sentymentalne. Błaganie ojca i matki, o to żebym mógł obejrzeć chociaż jedną połowę meczu o pietruszkę, satysfakcja, kiedy "przypadkiem" zostałem na pierwsze 5 min drugiej połowy i już żal było odpuszczać... Miało to swoją magię.
Czy dzisiaj jest tak samo? Poniekąd. Po pierwsze dlatego, że już nie muszę się pytać rodziców czy mogę obejrzeć. Zawłaszczam sobie telewizor i jest fajnie. Chociaż w ten sposób część klimatu odpada. Z drugiej strony - futbol to nadal futbol i magia sportu jeszcze długo pozostanie w tej dyscyplinie, chociaż bardzo wielu chciałoby, żeby z "magia sportu" dokonać zmiany na "magia kasy". Sport, jak natura, zawsze się sam obroni :). Także póki co mamy remis.
Dalej - włączam tvp. W studio - wiadomo - sami specjaliści, gdzieś mi Engel mignął, więc szybko przełączyłem na mecz Skry. Ominęła mnie przez to "kaszanka" i reklamy forda, heinekena i plejstacji. Te reklamy też mają dla mnie gigantyczny klimat. Przez moje gapiostwo - odpadło. Jednak i tak +10 do przyjemności oglądania olewając wywody Polskiej Myśli Trenerskiej (tm).
Zaczyna się mecz. Komentator - Laskowski. To jest to. Kto wie o co mi chodzi ten wie, kto nie wie - kiedyś też oglądało się Borussię bo grali Polacy. W przeciwnej drużynie. Polskiej drużynie ;). Mam do gościa mega sentyment - znowu duży plusik.
Drużyny. Tvp wiedziała, co wybrać żeby mi przypasować. Barcelona, której nie trawię (a o tym będzie później), a także Benfica, którą nawet darzę sympatią, ale cóż... nie dla Benfiki człowiek ma ochote obejrzeć Ligę Mistrzów. Ani zespół z topu, ani kopciuszek (szkoda Cluj, takie piękne miasto, a im Turcy awansować nie dali...).
Może chociaż zagrają fajnie.
To zagrali. Barcelońska rezerwa na wakacjach, Benfica, która z góry założyła, że kto jak kto, ale Celtic to nie wygra z taką drużyną jak Spartak. Byłem pod wrażeniem braku chęci do atakowania bramki Barcy (pomijam kwestie skuteczności), szczególnie w końcówce, kiedy było wiadomo, że Celtic prowadzi. Może im szkoda czasu na grę w LM, w LE są łatwiejsi przeciwnicy? Tak czy siak dziwne, ale ja z Lizbony nie jestem to co się będę przejmować.
Reasumując wrażenia z meczu? Wypieków na twarzy nie miałem, ale to było na pewno przyjemnie spędzone 90 minut. Będę miał zamiar wracać do tradycji na wiosnę!
Jednak jest coś co psuje mi całkowicie obraz tego meczu i całej współczesnej piłki. Internet. Z przyjemnością zaglądam na portale sportowe - poczytać o innych meczach, z ciekawości zobaczyć jak podsumowują ten, który oglądałem. No cóż, trzeba będzie zrezygnować z tej tradycji. "CO SIĘ STAŁO Z MESSIM, PECH, TRAGEDIA, ŁOJEZUS MARIA". No ma kontuzję. Nic o niej nie wiadomo. Brakuje mu bramki do rekordu? To tylko dodaje smaczku biciu tegoż. Jeśli się nie uda? Jeszcze będzie miał okazję. Poza tym nie można mieć wszystkiego ;).
Wracając do sedna. Uwieszenie się mediów (i komentujących "Srarcelona zagrała nie fair, bo odpuściła mecz, a Sressi niech zdycha"...) na temacie Messiego, Ronaldo oraz nowej drużyny narodowej Borussi doprowadza mnie do porzygu. Ile można czytać/słuchać na temat 2 piłkarzy i 1 drużyny? Żenua, staram się unikać tych tematów jak ognia, ale nawał artykułów na ten temat skutecznie mi to utrudnia... Dobrze, że chociaż Chelsea odpadła, to jest odrobinka oddechu w tym całym monotematycznym zgiełku.
No. To wylałem swoje żale i pretensje do całego świata, niczym gimnazjalistka na czacie. Teraz z czystym sumieniem mogę iść zająć się czymś pożytecznym ;). O bieganiu pewnie skrobnę już jutro.
Szkoda, że jak zwykle zebrałem się na ostatni mecz przed przerwą. Jaka by nie była, kurde blaszka, ta Liga Mistrzów wciąż ma swój czar!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz