sobota, 16 marca 2013

Zima czyma

Tęgi mróz nie tylko zamraża wodę na ulicach, ułatwiając efektowne "fajt", ale także moją wenę. Generalnie, abstrahując od wszelkich innych aspektów, o których jeszcze napomknę, po prostu nie chce mi się pisać. No bo o czym niby? O tym białym cholerstwie za oknem? O mroźnych nocach, które ni w ząb nie zachęcają do spacerów? Dużo bym dał, żeby, niczym Włóczykij, siąść sobie pod drzewkiem, na przyjemnie pachnącej ziemi i porozmyślać. Marzec w tym roku zawodzi, ale co poradzę, reklamacji nie napiszę, mogę troszkę ponarzekać i liczyć, że Góra mnie wysłucha ;).

Jak na złość te trzy dni ciepełka, już się we mnie zakiełkowało na zielono. Proszę się nie dziwić, że taki zmrożon jestem.

Poza tym - emocji sportowych brak. Bieganie już troszkę zaczyna mnie nużyć, tzn. nie samo bieganie, ale ten przymus treningu, chętnie bym pohasał, ale może bardziej frywolnie i wtedy kiedy mam na to ochotę, a nie kiedy bieganie ma ochotę na mnie. Dobrze, że obciążenia już coraz mniejsze, a start coraz bliżej. Ciężko mi uwierzyć, że 20 tygodni zleciało Bóg wie kiedy. Nie wspominając o wcześniejszych treningach! Coraz bardziej zbliża się dzień przymusowej odpowiedzi na pytanie - co dalej? Póki co zaplanowałem relaksik co najmniej do końca kwietnia. Mam czas...

Widzew robi swoje, znaczy się nie robi nic w zasadzie. Przestał przegrywać co cieszy. Zapomniał niestety, że oprócz nie tracenia bramek, trzeba jeszcze zacząć jakieś strzelać. Oj, zapowiadało się tak ładnie w sparingach, a póki co mamy niewypał. Mam nadzieję, że to chwilowa niedyspozycja, zrzucam ją na karb braku doświadczenia. Nie zamierzam zmieniać zdania, że od dawna nie mieliśmy drużyny z takim potencjałem, jak ta obecna. Skreślanie ich przedwcześnie to najgorsze co można zrobić!

Tenisiści nasi też nie dają mi powodów do radości. Żaden nie przekracza progu "warto nie spać, bo X gra w ćwierćfinale". Oczekiwania lubią róść, forma nie zawsze. Póki co sezon kiepściutki, ale to dopiero marzec. Może coś się ruszy jak zima w kraju odpuści ;).

Niech odpuszcza jak najszybciej, bo mi nawet cholera wymroziła umiejętności przewodnickie. Dzisiejszy spacer okazał się być wyjątkowo niezadowalający mnie. Pośpiech wywołany mrozem nie był dobrym doradcą. Mam nadzieję się poprawić następnym razem, bo póki co to żenua!

Także to by było na tyle. Szkoda, że pogoda nie daje mi cieszyć się w pełni wolnością jaka przychodzi wraz ze wzrostem dni pracujących w moim życiu ;). Jakaś wyprawa rowerkiem na Zdrowie, albo wokół Łodzi z pewnością skutecznie poprawiłaby mi morale. No nic, koniec marudzenia! Może, jak zachowam taki odstęp w pisaniu postów jak obecnie to następny będzie już bardziej wiosenny? Marcu, wiosno - wiecie co z nią zrobić!

Z zimą oczywiście :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz