sobota, 2 marca 2013

Skutecznie

No to mogę być z siebie dumny. Ostatnimi czasy nic mi tak dobrze nie idzie jak skuteczne przewidywanie wyników Ekstraklasy. Nie wiem czy to wina tego, że ta liga jest taka dziwna, czy ja jestem po prostu taki cienki w uszach. Widzew przerżnął 3:0, chociaż szedłem w zaparte z teorią, że z Ruchem to wygramy my w takim samym stosunku. Nie, nie przez walkower.

W związku z takim obrotem sprawy cieszę się, że inne zajęcia uniemożliwiły mi obejrzenie tego spotkania. Czuję, że oszczędziłem sobie dzisiaj jakieś 5 lat życia. 2,5 mniej dzięki nerwom, 2,5 więcej dzięki temu, że biegałem i spacerowałem w tym czasie. W przyszłym tygodniu już na pewno nie zobaczę nawet sekundy meczu, więc niech dzieje się wola niebios!

Skuteczny jestem także w moim nowym zajęciu. Gram w szachy. Z komputerem, a co. Od kilku dni próbuję skutecznie roztrzaskać mojego laptopa na poziomie średnim. Miło widzieć w statystyce słodziutkie zero zwycięstw. Mam nadzieję wygrać chociaż raz do końca marca! Ambitnym trza być i kropka.

Za to 100% skuteczność osiągnąłem w innych aspektach. Całkowicie udaje mi się zdominować Love moją wolą, dzięki czemu jeździmy na rowerze codziennie od środy. Jestem z niej bardzo dumny, bo prawdę mówiąc moja wola bez wsparcia jej woli zdziałałaby niewiele. Oby tak dalej!

Także 100% skuteczności wyłapaliśmy dzisiaj w natykaniu się na nawalonych przechodniów. Polacy poczuli wiosnę, takiej ilości nabombionych kamratów to już dawno nie widziałem. Dla rowerzysty to czysta przyjemność wymijanie takich zawodników. Tak samo jak odpowiadanie na sympatyczne zaczepki. Przynajmniej zabawnie było z biednym chłopakiem, który przy Przybyszewskiego został przeze mnie uświadomiony, że do Piłsudskiego to w drugą stronę. Trzeba iść, przyjacielu prosto, jak w mordę strzelił. Co zrobił? Skręcił przy pierwszej okazji w prawo ;). Ciekawe czy dotarł, bo azymut łapał ujemny, a jego kompas niezmiennie wskazywał północne południe. Przynajmniej kulturalnie podziękował ;).

Jutro zawody, ostatnie dla mnie GP w tym roku. Ciekawe, ciekawe, nie spodziewam się szału bo podejrzewam, że dodatkowy wysiłek w postaci roweru zrobił swoje. Co ma być to będzie. Zdam relację jutro, w ostatni dzień przymusowych wakacji ;).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz