niedziela, 3 marca 2013

Dwadzieścia jeden

Oczko. Wyjątkowo ciekawa liczba. Rzekomo ciężar duszy wynosi 21 gramów. Taki zresztą tytuł nosi jedna z moich ulubionych płyt. Jak się dzisiaj okazało był to także moja lokata z dzisiejszego GP. Mogę być z siebie w pełni zadowolony. Przeskoczyłem 13 miejsc (znowu ciekawa liczba) od pierwszych zawodów. Czas poprawiłem o prawie półtorej minuty. Chyba nie jest tak źle.

Dzisiejsze błotne bieganie miało jakiś wyjątkowy urok. Przebijające momentami słońce, uśmiechnięci ludzie, a ja z dobrym samopoczuciem. Czułem generalnie zamulenie ostatnim bieganiem i rowerem, ale mimo to po złapaniu rytmu dawałem radę. Dziarsko trzymaliśmy się w grupie w zasadzie od samego początku, co też mi na pewno pomogło. Generalnie kończę przygodę z tegorocznym GP tak jak zacząłem - z ogromną satysfakcją.

Pozostaje mi pytanie - co dalej? Niedługo maraton, raptem 5 tygodni. Nie wiem czy będę chciał biegać dalej, ale z drugiej strony wsiąkłem w to na tyle, żeby po pewnym czasie zatęsknić. Zobaczymy co przyniesie czas, będę miał dużo do myślenia podczas ponad 42 kilometrów biegu ;).

To by było na tyle jeśli chodzi o dzisiaj. Od jutra zaczynam pracę, też jestem bardzo dobrej myśli. Pewnie, że mam nieco pietra, bo wszystko nowe i w ogóle, ale wiem, że dam sobie radę i będę zadowolony. Zresztą pora zacząć realizować pewne bardzo istotne plany, a praca jest ku temu niezbędna.

Dziś wyjątkowo nie mam ochoty na długie rozpisywanie się. Mam nadzieję, że kolejne wpisy będą nieść ze sobą równie dużą dawkę optymizmu co ten. Dlaczego miałoby nie być dobrze? Przecież to zależy tylko i wyłącznie ode mnie :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz