środa, 25 września 2013

Smak porażki

Jaki jest? Tak sądzę, że zależy od tego jak jest doprawiona.

Porażka może być słodka. To wtedy, kiedy porażka przynosi jakąś korzyść (czasem się i tak zdarza), albo kiedy obserwujemy porażkę wroga/przeciwnika. Czasem jakiś detal może osłodzić porażkę, chociaż wtedy słodycz jest tylko dodatkiem do innego smaku.

Porażka może być słona. Jest to smak niby przyjemny, ale źle dawkowany psuje wszystko. Porażka raz na jakiś czas stawia na nogi, dodaje charakteru i smakowitości. Wzmaga rywalizację, dodaje emocji na koniec ligi czy turnieju, pozwala lepiej posmakować w zwycięstwie. Niestety w nadmiarze staje się obrzydliwa i psuje każdą potrawę. Poza tym sól jest niezdrowa...

Porażka może być kwaśna. Wykrzywia usta, czasem całą twarz, ale ma swoich amatorów. Czasem pijemy sok z cytryny tak po prostu dla zabawy. Tak samo czasem przegrywamy dla zabawy, a czasem obserwujemy zabawne porażki. Drużyny, które szczycą się bycia najgorszymi (Odlew Poznań) czy zawodnicy, którzy nie mają szans ale biorą udział w zawodach (typu czarnoskórzy na nartach). Generalnie nawet taka porażka nie jest przyjemna, ale jest w niej coś urokliwego. No i sok z cytryny pijemy na wzmocnienie odporności.

Porażka bywa też gorzka. Taka zdarza się najczęściej, taka boli najbardziej. Porażka w meczu o najwyższą stawkę, z najważniejszym przeciwnikiem czy kolejna porażka z rzędu (tutaj jeszcze pojawia się sporo słonego smaku) - taka właśnie jest gorzka porażka. Zostawia po sobie duży niesmak i niezadowolenie. Długo nie daje o sobie zapomnieć. Mnie cały czas boli wczorajsza klęska siatkarzy, a boli podwójnie, że zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Boli mnie też porażka Widzewa - kolejna. Remisy z Jagiellonią i Podbeskidziem traktuję jak porażki. Katastrofa. Splot fatalnych, beznadziejnych w skutkach sytuacji doprowadził do tego co jest dzisiaj. Gorycz z meczu na mecz jest coraz mocniejsza.

Jednak staram się nie zapomnieć, że jako dzieci w większości nie lubiliśmy gorzkiego smaku. Z czasem jednak zaczęliśmy lubić piwo, wytrawne wino czy oryginalnie przyprawione potrawy z lekkim posmakiem goryczy. Goryczka dodaje wartości. Goryczka jest oznaką dojrzałości. Poniekąd goryczka jest wyznacznikiem osiągnięcia pewnego poziomu dorosłości. Przełknięcie gorzkiego kęsa pozwala pokonać własną słabość, a czasem wynagradza to ciekawym smakowym doznaniem (jak z mocno chmielonym piwem).

Liczę, że w końcu seria porażek Widzewa czy siatkarzy skończy się, niczym długie i nieco żmudne gotowanie. Cierpliwość w mieszaniu wszystkich smaków w końcu zaowocuje smakiem uniwersalnym, smakiem najdoskonalszym.

Smakiem zwycięstwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz