Oj było ciężko i w trakcie i pod koniec. Właśnie ze mnie spływają resztki emocji i całe zmęczenie.
Było warto. Miałem ochotę się rozpisać, że w końcu poznałem miasto, zajrzałem w miejsca w które bym nie zajrzał i w ogóle jestem mądrzejszy, ale nie mam siły. Najlepsze jest to, że postanowiłem sobie nic o Łodzi nie czytać przez najbliższy czas. Ta, mhm. To miasto tak wciąga, że niestety, ale pewnie jutro wsiądę na rower i skoczę gdzieś do parku, poczytać o Wielkiej Łodzi Przemysłowej.
Ważne, że przypomniałem sobie, że skoro mam internet pod ręką to mogę coś tu popisać. Obiecuję odpocząć i wypocić coś więcej.
Nie podołam więcej na dzisiaj...
Pewnie śnić mi się będzie i tak Łódź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz